HARRY'S POV
Zmęczony codzienną monotonią postanowiłem wyjechać na kilka dni do Nowego Jorku, żeby odpocząć. Mój pomocnik pewnego dnia przyszedł do mojego gabinetu oznajmiając, iż kupił dla mnie bilety na dziewiczy rejs statkiem, o którym w ostatnim czasie wszyscy mówili - Titanicu. Do Stanów miałem wypłynąć za trzy dni.
Kilka dni później po spakowaniu najpotrzebniejszych rzeczy wyruszyłem w drogę z Londynu do Irlandii, skąd miał wypłynąć statek. Podczas długiej podróży zastanawiałem się nad tym, co ludzie myślą na mój temat. Każdy miał czelność oceniać nawet mnie nie znając. Tak naprawdę to nikt mnie nie zna tak, jakbym tego chciał.
Po dotarciu na miejsce stanąłem jak wyryty podziwiając piękno i ogrom transatlantyku. Byłem pełen podziwu, że ludzkie dłonie potrafią zmajstrować takiego olbrzyma. Poczekałem aż służba weźmie moje bagaże i zacząłem przeciskać się przez tłum, by wejść na pokład. Idąc po mostku łączącym ląd ze statkiem patrzyłem na tych wszystkich ludzi, którzy żegnają się ze swoimi rodzinami, machając im na pożegnanie. Kilka minut później stanąłem wśród nich, próbując zapamiętać jak najwięcej się da.
LOUIS'S POV
Całe życie mieszkałem w Liverpoolu. Zmieniały się jedynie ulice, przy których znajdowały się moje mieszkania.
Wiodłem bardzo rozrywkowe życie, aczkolwiek brakowało mi tego... czegoś. Tego dnia, idąc do przyportowego baru nie spodziewałem się niczego innego jak tylko upić się z kumplami i zagrać w karty.
Tym razem jednak los zaproponował coś innego...
Wchodząc do zadymionego pomieszczenia wyciągnąłem z kieszeni papierośnicę - jedyną pamiątkę po ojcu - i włożyłem fajkę do ust. Przetrząsnąłem kieszenie w poszukiwaniu zapałek. Gdy już je znalazłem, odpaliłem jedną z nich. Ku mojemu zdziwieniu, ta od razu zgasła. Spostrzegłem, że przyczyną tego był podmuch z ust rosłego mężczyzny, najprawdopodobniej Ruska.
- Pobljemu szukasz chlopak?
- Nie rozumiem...
- Taa tjera nie rozumiem, a wczesnij mogles nas ograc w ruljetke?
- Czego ode mnie chcesz?
- Rewanżu, tym razem w pokjera.
Zaniepokoiłem się takim obrotem spraw, lecz chciałem spróbować szczęścia.
- O co gramy, szanowny panie? - powiedziałem z wyczuwalnym sarkazmem
- Jeżelji wygram ja, oddajesz moje dwa tysiące, jeżelji wygrasz ty...
- Dostaję od ciebie bilet na Titanica! - przerwałem mu w pół zdania.
- Haraszo- odpowiedział po krótkim namyśle.
Przy rozdaniu kart byłem pewien, że wygrałem tę grę. Próbowałem jednak zachować pokerową twarz i nic nie zdradzić rywalowi, dopóki rozgrywka się nie skończy.
- Sprawdzamiy!
Wyłożyłem przed nim karty i z ironicznym uśmieszkiem oglądałem jak Rusek robi się czerwony i wścieka się. Cisnął biletem na stół, przy którym siedzieliśmy, nie zmieniając wyrazu twarzy.
- Jeden zero dla mnie, chuju! – wykrzyknąłem, porywając swą zdobycz, po czym pobiegłem ile sił w nogach na pokład mojej nowej przyszłości.
Zmęczony codzienną monotonią postanowiłem wyjechać na kilka dni do Nowego Jorku, żeby odpocząć. Mój pomocnik pewnego dnia przyszedł do mojego gabinetu oznajmiając, iż kupił dla mnie bilety na dziewiczy rejs statkiem, o którym w ostatnim czasie wszyscy mówili - Titanicu. Do Stanów miałem wypłynąć za trzy dni.
Kilka dni później po spakowaniu najpotrzebniejszych rzeczy wyruszyłem w drogę z Londynu do Irlandii, skąd miał wypłynąć statek. Podczas długiej podróży zastanawiałem się nad tym, co ludzie myślą na mój temat. Każdy miał czelność oceniać nawet mnie nie znając. Tak naprawdę to nikt mnie nie zna tak, jakbym tego chciał.
Po dotarciu na miejsce stanąłem jak wyryty podziwiając piękno i ogrom transatlantyku. Byłem pełen podziwu, że ludzkie dłonie potrafią zmajstrować takiego olbrzyma. Poczekałem aż służba weźmie moje bagaże i zacząłem przeciskać się przez tłum, by wejść na pokład. Idąc po mostku łączącym ląd ze statkiem patrzyłem na tych wszystkich ludzi, którzy żegnają się ze swoimi rodzinami, machając im na pożegnanie. Kilka minut później stanąłem wśród nich, próbując zapamiętać jak najwięcej się da.
LOUIS'S POV
Całe życie mieszkałem w Liverpoolu. Zmieniały się jedynie ulice, przy których znajdowały się moje mieszkania.
Wiodłem bardzo rozrywkowe życie, aczkolwiek brakowało mi tego... czegoś. Tego dnia, idąc do przyportowego baru nie spodziewałem się niczego innego jak tylko upić się z kumplami i zagrać w karty.
Tym razem jednak los zaproponował coś innego...
Wchodząc do zadymionego pomieszczenia wyciągnąłem z kieszeni papierośnicę - jedyną pamiątkę po ojcu - i włożyłem fajkę do ust. Przetrząsnąłem kieszenie w poszukiwaniu zapałek. Gdy już je znalazłem, odpaliłem jedną z nich. Ku mojemu zdziwieniu, ta od razu zgasła. Spostrzegłem, że przyczyną tego był podmuch z ust rosłego mężczyzny, najprawdopodobniej Ruska.
- Pobljemu szukasz chlopak?
- Nie rozumiem...
- Taa tjera nie rozumiem, a wczesnij mogles nas ograc w ruljetke?
- Czego ode mnie chcesz?
- Rewanżu, tym razem w pokjera.
Zaniepokoiłem się takim obrotem spraw, lecz chciałem spróbować szczęścia.
- O co gramy, szanowny panie? - powiedziałem z wyczuwalnym sarkazmem
- Jeżelji wygram ja, oddajesz moje dwa tysiące, jeżelji wygrasz ty...
- Dostaję od ciebie bilet na Titanica! - przerwałem mu w pół zdania.
- Haraszo- odpowiedział po krótkim namyśle.
Przy rozdaniu kart byłem pewien, że wygrałem tę grę. Próbowałem jednak zachować pokerową twarz i nic nie zdradzić rywalowi, dopóki rozgrywka się nie skończy.
- Sprawdzamiy!
Wyłożyłem przed nim karty i z ironicznym uśmieszkiem oglądałem jak Rusek robi się czerwony i wścieka się. Cisnął biletem na stół, przy którym siedzieliśmy, nie zmieniając wyrazu twarzy.
- Jeden zero dla mnie, chuju! – wykrzyknąłem, porywając swą zdobycz, po czym pobiegłem ile sił w nogach na pokład mojej nowej przyszłości.
Od autorek:
A więc mamy pierwszy rozdział :) Jak na razie nieźle się zapowiada. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, zażalenia czy skargi to tak, wyżej jest napisane "Rusek" a nie "Rosjanin". Otóż Marysia sobie tak wymyśliła i tak ma być xd Za wszelkie ruskie dialogi przepraszamy :)
~Monnie
A więc mamy pierwszy rozdział :) Jak na razie nieźle się zapowiada. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, zażalenia czy skargi to tak, wyżej jest napisane "Rusek" a nie "Rosjanin". Otóż Marysia sobie tak wymyśliła i tak ma być xd Za wszelkie ruskie dialogi przepraszamy :)
~Monnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz